VI Maraton Lang Team
17 września 2011r - Białystok
Kolejna impreza sportowa na którą jechaliśmy pociągiem. Trudno się przyzwyczaić do takiego podróżowania. Najbardziej cierpią rowery. Są coraz więcej poobcierane, mechanizmy rozregulowują się. Dotychczas mamy to szczęście, że nocujemy w pobliżu miejsca rozgrywania zawodów. Zawodnicy coraz bardziej są zdyscypilnowani, potrafią "ogarnąć" się na czas. Osiągane wyniki wpływają bardzo pozytywnie na ich podejście do tego co robią. Z przyjemnością obserwuję rewelacyjne zainteresowanie rodziców. Dotychczas nie widziałem takiego zaangażowania i przeżywania.
Wracając do imprezy.
Trasa prosta, szybka, prowadzona po twardej nawierzchni ( w większości dystansu ). Taktyka w takich sytuacjach jest prosta- trzymać się lepszych i ewentualnie atak przed metą. Sytuacja jest bardzo denerwująca ( dla mnie ), bo mamy szanse na zajęcie rewelacyjnych miejsc w klasyfikacji generalnej. Oczekiwanie na przyjazd naszych zawodników jest bardzo, bardzo stresujące. Rozbieżności w czasie oczekiwanego przyjazdu a rzeczywistym przyjazdem są momentem kłębienia się myśli: czy coś się nie stało, czy sprzęt zawiódł, czy nie zabrakło sił? Kiedy widzę naszych, pędzących do mety, czuję ogromną ulgę.
Pierwszy raz czuję się prawie spełniony ( mam nadzieję, że spełniony będę po finale Langa ). Jestem dumny, że mogę pracować z takimi zawodnikami ( z niektórymi czeka mnie jeszcze dużo, dużo pracy, ale jestem na to gotowy ).
Białystok był dla nas szczęśliwy. Nie spodziewałem się tak korzystnej sytuacji w klasyfikacji generalnej. To niesamowite uczucie. Nasi pojechali wspaniale. Jestem zafascynowany ich postawą. Niezależnie od powodzenia w ostatnim wyścigu, zrobili wspaniałą pracę.
Koniecznie zobacz wyniki z wyścigu w Białymstoku zamieszczone na dole strony.







